Hermiona obudziła się przerażona. Już jej się kiedyś śniło coś podobnego. Wiedziała, że to tylko sen, ale nigdy jej się nie powtarzały. Co to mogło oznaczać ?
- I kto to był, kto za mną szedł ? - zastanowiła się - ciekawe czy są takie drzwi w Hogwarcie. Kto jak kto, ale ja się tego dowiem. Będę musiała się przejść do biblioteki w wolnym czasie. - Stwierdziła myjąc zęby, po czym poszła szybko na śniadanie. W wielkiej sali większość uczniów kończyła już jeść. Hermiona usiadła obok Rona i nałożyła sobie parę naleśników z dżemem. Na samym końcu wielkiej sali znajdował się stół Slytherinu. Pierwsza osoba jaka wpadła jej w oko to Malfoy. Wpatrywał się w tego nowego Alex'a. Może to ktoś z jego rodziny. Był on nawet do niego podobny. Ten sam kolor włosów i ta budowa ciała.
O cholera ! Przecież ona jest z nim umówiona po śniadaniu ! - Zauważyła, że blondyn wstał i zaczął zmierzać w jej stronę. Hermiona pośpiesznie dopiła herbatę i zerknęła jeszcze raz w stronę swojego wroga. Wpatrywał się teraz w nią. To był dziwny wzrok. Hermiona nie potrafiła go rozszyfrować. Chwile później straciła już go z widoku i na jego miejscu pojawił się Alex.
- Choć - wziął ją za rękę i wyprowadził z wielkiej sali. - Podoba ci się tamten chłopak. - stwierdził prowadząc ją na dziedziniec.
- O co ci chodzi ?! Malfoy to dupek nie ma o czym gadać. Są lepsi. - zaczęła się wykręcać.
- No to na przykład kto ? - zapytał .- Mówię ci, że na niego lecisz. Po prostu nie chcesz się do tego przyznać i tyle.
- Dobra, o co ci chodzi. ? Jeszcze chwila i się sam oprowadzisz po zamku, bo ja nie mam zamiaru tego robić. - powiedziała i zaczęła wracać w stronę zamku.
- Nie, poczekaj !- krzyknął - Sorrka nie chciałem być chamski. Nie chcę, żebyś mnie oprowadzała po zamku. Po prostu chciałem się z tobą poznać. Wydajesz się być fajną dziewczyną. Możemy..
-Nie ma mowy, nic nie możemy! -krzyknęła Hermi.
-Przystopuj Hermiono. Chciałem ci powiedzieć, że moglibyśmy zostać przyjaciółmi. Wiesz, że nie mam tu zbyt dużo znajomych. Praktycznie nikogo. A ty naprawdę wydajesz się być w porządku. To jak Hermi ? - zapytał.
Dziewczyna zrobiła się czerwona. Jak mogła zrobić z siebie takiego głupka. Pewnie teraz ją wyśmiewa w myślach.
- Hermiona posłuchaj mnie teraz. Możesz mi zaufać. Jak będziesz miała jakiś problem, obojętnie jaki, proszę cię przyjdź do mnie okej ?
- Nie wiem co ty sobie wyobrażasz, ale ja cię znam od wczoraj i raczej wątpię, że byś mógł mi pomóc w czymkolwiek. Dzięki za dobre chęci ale chyba nie skorzystam. Cześć. - Co on sobie myśli, że od tak będziemy najlepszymi przyjaciółmi. Przecież na takie miano trzeba sobie zapracować. Wróciłam do pokoju wspólnego i chciałam się jeszcze położyć, ale ktoś krzyknął - Hermiona, McGonagall kazała ci przekazać, że masz być za 10 minut pod jej gabinetem. - tym kimś okazał się być Harry. - wspomniała, że to dotyczy prefektów naczelnych.
- Dzięki Harry. - powiedziała - a kiedy ci to powiedziała ? - zapytała.
- No jakieś 15 minut temu. - odpowiedział, ale jej już tam nie było. Hermiona biegła szybko po schodach, bo wiedziała, że jest już spóźniona. Dobiegła szybko do gabinetu dyrektorki, zapukała i weszła, gdy usłyszała ciche proszę. Hermiona zajęła wolne miejsce pomiędzy Malfoyem a Alex'em. Niestety obok Hanny Abbot miejsce było już zajęte.
- Cieszę się panno Granger, że pani do nas dotarła.- powiedziała. - Właśnie mówiłam, że będziecie mieć swoje osobne pokoje z wyjściem do łazienki prefektów i pokój wspólny duży i przytulny, na pewno się państwu spodoba. Macie w pokoju wspólnym swoją mini biblioteczkę. Jeśli chodzi o patrole to za chwilę dobiorę was w pary. Musi być to chłopak i dziewczyna ze względu na wasze bezpieczeństwo. - nawet nie musiałam na nich patrzeć. Przecież to będą męczarnie. Nie chcę być ani z jednym, ani z drugim. Chociaż chyba lepiej już być z Alex'em niż z Malfoyem. Popatrzyłam na niego, a on przecząco pokręcił głową wskazując na Hannę. Minerwa spojrzała na nas i uśmiechnęła się.
- Widzę, że problem sam się rozwiązał.- powiedziała.- Patrole zaczynacie od jutra między godziną10:00 a 11:30. Jeden tydzień jedna para i drugi tydzień druga para. Jeśli będą jakieś uroczystości to będziecie pomagać w strojeniu sali. Macie pomagać i pilnować porządku. No i Przede wszystkim dawać DOBRY przykład !. Mam nadzieję, że się na was nie zawiodę. No to możecie już iść. Ahh Panna Granger i Pan Malfoy jeszcze niech na chwilkę zostaną.
- Co ona mogła od nas chcieć. Ja nic z nim nie będę robić. - pomyślała Hermiona.
Gdy drzwi się zamknęły to dyrektorka przeszła do rzeczy.
- Proszę was bardzo, abyście nie sprawiali mi problemów, bo będę zmuszona do złamania pewnych zasad i zapewniam, że będą one skuteczne na wasze kłótnie.- Malfoy po raz pierwszy zainteresował się tym co do niego mówiła.
- Może będziecie nas więzić w lochach bez pożywienia, co ? - Malfoy uśmiechnął się głupkowato.
- Bardzo dobry pomysł panie Malfoy, jeśli tylko będzie taka potrzeba.- powiedziała po czym wskazała ręką na duże drewniane drzwi.
zapraszam do mnie
OdpowiedzUsuńhttp://panisnape.blogspot.com/