Wyszli oboje i szli tak chwile w ciszy - Malfoy, gdzie jest pokój wspólny ? - zadała nurtujące ją pytanie.
- Tam gdzie szlamy wejść nie mogą, Granger. - zaśmiał się.
- Malfoy, pytam poważnie. - powiedziała wkurzona.
- Na piątym piętrze, Granger. -powiedział - jakbyś przyszła wcześniej to byś się mnie nie musiała pytać.- warknął do niej i zniknął za rogiem.
Hermiony nie ruszyło to za bardzo, bowiem wiedziała, że od teraz będzie tego wysłuchiwała przez cały czas. Minęła parę korytarzy po czym doszła na piąte piętro i podeszła do obrazu, który przedstawiał Herb Hogwartu. Podała hasło, które dostała w liście ze szkoły na wakacjach. Gdy obraz zniknął weszła do pokoju wspólnego prefektów naczelnych. Był to niesamowity widok. Pokój wspólny był mieszanką czterech różnych domów. Był tam ogromny kominek, a naprzeciwko niego trzy duże sofy i stolik. Niedaleko była biblioteczka, gdzie na trzech całych ścianach były półki z książkami. Hermiona zorientowała się, że nie jest tu sama. Na jednej sofie siedziały dwie osoby. Byli to Hanna i Alex. Ruszyła w stronę swojego dormitorium z nadzieją, że jej nie zauważyli. Nad drzwiami był herb Gryffindoru, a na drzwiach wisiała tabliczka z napisem: Hermiona Granger.
- Hermiona, choć do nas - zawołał ją Alex po czym popatrzył na nią zachęcająco. Hermiona wahała się przez chwilę podeszła do nich. Stwierdziła, że jeśli ma mieszkać z nimi to musi ich trochę poznać. Usiadła na sąsiedniej kanapie i zauważyła, że na znalazło się przed nią kremowe piwo.
- Czekaliśmy na ciebie Hermiono - powiedziała Hanna - nigdy nie miałam okazji cię poznać, choć dużo o tobie słyszałam.
-Może napijesz się z nami, aby uczcić pierwszy dzień szkoły i nasz wspólny sukces. W końcu nie wszyscy mogą zostać prefektami naczelnymi i mieć największe i najwygodniejsze dormitoria w całym Hogwarcie.
- Skąd o tym wiecie ? - zapytała zaciekawiona popijając co chwile kremowe piwo.
- Zdążyliśmy już się sami przekonać.. jest wielkie łóżko w pokoju, duża półka na książki, biurko, na ścianach obrazy w kolorach pokoju i łazienka ! - powiedziała szybko Hanna. - Mówię ci Hermiona będzie fajnie, zobaczysz.
- Nie jestem co do tego wszystkiego przekonana, będę się teraz rzadziej widywać z przyjaciółmi, jest dużo nauki, a jeszcze patrole z Malfoyem. To będzie ciężki rok.- zaczęła Hermiona.
- No Granger, żebyś wiedziała, że dla ciebie będzie ciężki. Już nie ma kto cię obronić. - zaśmiał się.
- Zamknij się malfoy, tak w ogóle to co ty tutaj robisz ?! - zdenerwowała się.
- Jak to co, przyszedłem do swojego dormitorium, ale widzę, że wy się tu świetnie bawicie beze mnie. Granger od kiedy ty alkohol spożywasz ? - zaśmiał się Ślizgon.
- Nie interesuj się tym, to nie twoja sprawa.- powiedziała. Malfoy ruszył na kanapę obok niej.
- Prawie zapomniałem, brudna ze szlamu, oj Granger następnym razem jak będziesz chciała usiąść to wybierz podłogę bardziej do ciebie pasuje. - powiedział i usiadł na wolnej kanapie.
Hermionie chciało się już płakać czuła, że nie może tutaj dłużej siedzieć.
Całej sytuacji przyglądała się Hanna i Alex z rozszerzonymi oczami.
- Draco, wyluzuj trochę - odezwał się Alex.- daj dziewczynie spokój.
- Ty nie wiesz z kim się zadajesz- odpowiedział mu Malfoy. - To szlama.
Hermiona po tych rozpłakała się i wybiegła, nie wiedziała nawet jakim cudem trafiła do swojego dormitorium, wiedziała tylko, że ktoś za nią pobiegł.
DracoHermione
Opowiadanie o zakazanej miłości Draco i Hermiony.
niedziela, 12 stycznia 2014
niedziela, 11 sierpnia 2013
WIADOMOŚĆ
Zastanawiam sie nad stylem pisania tego opowiadania. Wydaje mi się, że jak będę pisała to urywkami to będzie lepiej. Mianowicie chodzi o to, że będzieto nie tylko od strony Hermiony, ale także Draco, Rona czy Harrego. Czytałam już troche opowiadań i wiem z doświadczenia, że tak się lepiej czyta i jest to coś. A wy jak myślicie ? Gdyby ktoś wyraził swoją opinię, byłabym mu bardzo wdzięczna. Dzięki ;) A i następna notka będzie jak ktoś napisze komentarz z opinią, bo nie wiem czy ktoś czyta to opowiadanie.
środa, 7 sierpnia 2013
Rozdział III
Hermiona obudziła się przerażona. Już jej się kiedyś śniło coś podobnego. Wiedziała, że to tylko sen, ale nigdy jej się nie powtarzały. Co to mogło oznaczać ?
- I kto to był, kto za mną szedł ? - zastanowiła się - ciekawe czy są takie drzwi w Hogwarcie. Kto jak kto, ale ja się tego dowiem. Będę musiała się przejść do biblioteki w wolnym czasie. - Stwierdziła myjąc zęby, po czym poszła szybko na śniadanie. W wielkiej sali większość uczniów kończyła już jeść. Hermiona usiadła obok Rona i nałożyła sobie parę naleśników z dżemem. Na samym końcu wielkiej sali znajdował się stół Slytherinu. Pierwsza osoba jaka wpadła jej w oko to Malfoy. Wpatrywał się w tego nowego Alex'a. Może to ktoś z jego rodziny. Był on nawet do niego podobny. Ten sam kolor włosów i ta budowa ciała.
O cholera ! Przecież ona jest z nim umówiona po śniadaniu ! - Zauważyła, że blondyn wstał i zaczął zmierzać w jej stronę. Hermiona pośpiesznie dopiła herbatę i zerknęła jeszcze raz w stronę swojego wroga. Wpatrywał się teraz w nią. To był dziwny wzrok. Hermiona nie potrafiła go rozszyfrować. Chwile później straciła już go z widoku i na jego miejscu pojawił się Alex.
- Choć - wziął ją za rękę i wyprowadził z wielkiej sali. - Podoba ci się tamten chłopak. - stwierdził prowadząc ją na dziedziniec.
- O co ci chodzi ?! Malfoy to dupek nie ma o czym gadać. Są lepsi. - zaczęła się wykręcać.
- No to na przykład kto ? - zapytał .- Mówię ci, że na niego lecisz. Po prostu nie chcesz się do tego przyznać i tyle.
- Dobra, o co ci chodzi. ? Jeszcze chwila i się sam oprowadzisz po zamku, bo ja nie mam zamiaru tego robić. - powiedziała i zaczęła wracać w stronę zamku.
- Nie, poczekaj !- krzyknął - Sorrka nie chciałem być chamski. Nie chcę, żebyś mnie oprowadzała po zamku. Po prostu chciałem się z tobą poznać. Wydajesz się być fajną dziewczyną. Możemy..
-Nie ma mowy, nic nie możemy! -krzyknęła Hermi.
-Przystopuj Hermiono. Chciałem ci powiedzieć, że moglibyśmy zostać przyjaciółmi. Wiesz, że nie mam tu zbyt dużo znajomych. Praktycznie nikogo. A ty naprawdę wydajesz się być w porządku. To jak Hermi ? - zapytał.
Dziewczyna zrobiła się czerwona. Jak mogła zrobić z siebie takiego głupka. Pewnie teraz ją wyśmiewa w myślach.
- Hermiona posłuchaj mnie teraz. Możesz mi zaufać. Jak będziesz miała jakiś problem, obojętnie jaki, proszę cię przyjdź do mnie okej ?
- Nie wiem co ty sobie wyobrażasz, ale ja cię znam od wczoraj i raczej wątpię, że byś mógł mi pomóc w czymkolwiek. Dzięki za dobre chęci ale chyba nie skorzystam. Cześć. - Co on sobie myśli, że od tak będziemy najlepszymi przyjaciółmi. Przecież na takie miano trzeba sobie zapracować. Wróciłam do pokoju wspólnego i chciałam się jeszcze położyć, ale ktoś krzyknął - Hermiona, McGonagall kazała ci przekazać, że masz być za 10 minut pod jej gabinetem. - tym kimś okazał się być Harry. - wspomniała, że to dotyczy prefektów naczelnych.
- Dzięki Harry. - powiedziała - a kiedy ci to powiedziała ? - zapytała.
- No jakieś 15 minut temu. - odpowiedział, ale jej już tam nie było. Hermiona biegła szybko po schodach, bo wiedziała, że jest już spóźniona. Dobiegła szybko do gabinetu dyrektorki, zapukała i weszła, gdy usłyszała ciche proszę. Hermiona zajęła wolne miejsce pomiędzy Malfoyem a Alex'em. Niestety obok Hanny Abbot miejsce było już zajęte.
- Cieszę się panno Granger, że pani do nas dotarła.- powiedziała. - Właśnie mówiłam, że będziecie mieć swoje osobne pokoje z wyjściem do łazienki prefektów i pokój wspólny duży i przytulny, na pewno się państwu spodoba. Macie w pokoju wspólnym swoją mini biblioteczkę. Jeśli chodzi o patrole to za chwilę dobiorę was w pary. Musi być to chłopak i dziewczyna ze względu na wasze bezpieczeństwo. - nawet nie musiałam na nich patrzeć. Przecież to będą męczarnie. Nie chcę być ani z jednym, ani z drugim. Chociaż chyba lepiej już być z Alex'em niż z Malfoyem. Popatrzyłam na niego, a on przecząco pokręcił głową wskazując na Hannę. Minerwa spojrzała na nas i uśmiechnęła się.
- Widzę, że problem sam się rozwiązał.- powiedziała.- Patrole zaczynacie od jutra między godziną10:00 a 11:30. Jeden tydzień jedna para i drugi tydzień druga para. Jeśli będą jakieś uroczystości to będziecie pomagać w strojeniu sali. Macie pomagać i pilnować porządku. No i Przede wszystkim dawać DOBRY przykład !. Mam nadzieję, że się na was nie zawiodę. No to możecie już iść. Ahh Panna Granger i Pan Malfoy jeszcze niech na chwilkę zostaną.
- Co ona mogła od nas chcieć. Ja nic z nim nie będę robić. - pomyślała Hermiona.
Gdy drzwi się zamknęły to dyrektorka przeszła do rzeczy.
- Proszę was bardzo, abyście nie sprawiali mi problemów, bo będę zmuszona do złamania pewnych zasad i zapewniam, że będą one skuteczne na wasze kłótnie.- Malfoy po raz pierwszy zainteresował się tym co do niego mówiła.
- Może będziecie nas więzić w lochach bez pożywienia, co ? - Malfoy uśmiechnął się głupkowato.
- Bardzo dobry pomysł panie Malfoy, jeśli tylko będzie taka potrzeba.- powiedziała po czym wskazała ręką na duże drewniane drzwi.
- I kto to był, kto za mną szedł ? - zastanowiła się - ciekawe czy są takie drzwi w Hogwarcie. Kto jak kto, ale ja się tego dowiem. Będę musiała się przejść do biblioteki w wolnym czasie. - Stwierdziła myjąc zęby, po czym poszła szybko na śniadanie. W wielkiej sali większość uczniów kończyła już jeść. Hermiona usiadła obok Rona i nałożyła sobie parę naleśników z dżemem. Na samym końcu wielkiej sali znajdował się stół Slytherinu. Pierwsza osoba jaka wpadła jej w oko to Malfoy. Wpatrywał się w tego nowego Alex'a. Może to ktoś z jego rodziny. Był on nawet do niego podobny. Ten sam kolor włosów i ta budowa ciała.
O cholera ! Przecież ona jest z nim umówiona po śniadaniu ! - Zauważyła, że blondyn wstał i zaczął zmierzać w jej stronę. Hermiona pośpiesznie dopiła herbatę i zerknęła jeszcze raz w stronę swojego wroga. Wpatrywał się teraz w nią. To był dziwny wzrok. Hermiona nie potrafiła go rozszyfrować. Chwile później straciła już go z widoku i na jego miejscu pojawił się Alex.
- Choć - wziął ją za rękę i wyprowadził z wielkiej sali. - Podoba ci się tamten chłopak. - stwierdził prowadząc ją na dziedziniec.
- O co ci chodzi ?! Malfoy to dupek nie ma o czym gadać. Są lepsi. - zaczęła się wykręcać.
- No to na przykład kto ? - zapytał .- Mówię ci, że na niego lecisz. Po prostu nie chcesz się do tego przyznać i tyle.
- Dobra, o co ci chodzi. ? Jeszcze chwila i się sam oprowadzisz po zamku, bo ja nie mam zamiaru tego robić. - powiedziała i zaczęła wracać w stronę zamku.
- Nie, poczekaj !- krzyknął - Sorrka nie chciałem być chamski. Nie chcę, żebyś mnie oprowadzała po zamku. Po prostu chciałem się z tobą poznać. Wydajesz się być fajną dziewczyną. Możemy..
-Nie ma mowy, nic nie możemy! -krzyknęła Hermi.
-Przystopuj Hermiono. Chciałem ci powiedzieć, że moglibyśmy zostać przyjaciółmi. Wiesz, że nie mam tu zbyt dużo znajomych. Praktycznie nikogo. A ty naprawdę wydajesz się być w porządku. To jak Hermi ? - zapytał.
Dziewczyna zrobiła się czerwona. Jak mogła zrobić z siebie takiego głupka. Pewnie teraz ją wyśmiewa w myślach.
- Hermiona posłuchaj mnie teraz. Możesz mi zaufać. Jak będziesz miała jakiś problem, obojętnie jaki, proszę cię przyjdź do mnie okej ?
- Nie wiem co ty sobie wyobrażasz, ale ja cię znam od wczoraj i raczej wątpię, że byś mógł mi pomóc w czymkolwiek. Dzięki za dobre chęci ale chyba nie skorzystam. Cześć. - Co on sobie myśli, że od tak będziemy najlepszymi przyjaciółmi. Przecież na takie miano trzeba sobie zapracować. Wróciłam do pokoju wspólnego i chciałam się jeszcze położyć, ale ktoś krzyknął - Hermiona, McGonagall kazała ci przekazać, że masz być za 10 minut pod jej gabinetem. - tym kimś okazał się być Harry. - wspomniała, że to dotyczy prefektów naczelnych.
- Dzięki Harry. - powiedziała - a kiedy ci to powiedziała ? - zapytała.
- No jakieś 15 minut temu. - odpowiedział, ale jej już tam nie było. Hermiona biegła szybko po schodach, bo wiedziała, że jest już spóźniona. Dobiegła szybko do gabinetu dyrektorki, zapukała i weszła, gdy usłyszała ciche proszę. Hermiona zajęła wolne miejsce pomiędzy Malfoyem a Alex'em. Niestety obok Hanny Abbot miejsce było już zajęte.
- Cieszę się panno Granger, że pani do nas dotarła.- powiedziała. - Właśnie mówiłam, że będziecie mieć swoje osobne pokoje z wyjściem do łazienki prefektów i pokój wspólny duży i przytulny, na pewno się państwu spodoba. Macie w pokoju wspólnym swoją mini biblioteczkę. Jeśli chodzi o patrole to za chwilę dobiorę was w pary. Musi być to chłopak i dziewczyna ze względu na wasze bezpieczeństwo. - nawet nie musiałam na nich patrzeć. Przecież to będą męczarnie. Nie chcę być ani z jednym, ani z drugim. Chociaż chyba lepiej już być z Alex'em niż z Malfoyem. Popatrzyłam na niego, a on przecząco pokręcił głową wskazując na Hannę. Minerwa spojrzała na nas i uśmiechnęła się.
- Widzę, że problem sam się rozwiązał.- powiedziała.- Patrole zaczynacie od jutra między godziną10:00 a 11:30. Jeden tydzień jedna para i drugi tydzień druga para. Jeśli będą jakieś uroczystości to będziecie pomagać w strojeniu sali. Macie pomagać i pilnować porządku. No i Przede wszystkim dawać DOBRY przykład !. Mam nadzieję, że się na was nie zawiodę. No to możecie już iść. Ahh Panna Granger i Pan Malfoy jeszcze niech na chwilkę zostaną.
- Co ona mogła od nas chcieć. Ja nic z nim nie będę robić. - pomyślała Hermiona.
Gdy drzwi się zamknęły to dyrektorka przeszła do rzeczy.
- Proszę was bardzo, abyście nie sprawiali mi problemów, bo będę zmuszona do złamania pewnych zasad i zapewniam, że będą one skuteczne na wasze kłótnie.- Malfoy po raz pierwszy zainteresował się tym co do niego mówiła.
- Może będziecie nas więzić w lochach bez pożywienia, co ? - Malfoy uśmiechnął się głupkowato.
- Bardzo dobry pomysł panie Malfoy, jeśli tylko będzie taka potrzeba.- powiedziała po czym wskazała ręką na duże drewniane drzwi.
niedziela, 14 lipca 2013
Rozdział II
Było zbyt ciemno, aby go tam zauważyć. Hermiona potknęła się i upadła. nie wiedziała co było tego przyczyną. Tajemnicza osoba podeszła do niej i podała jej rękę, tym samym wyrażając chęć pomocy. Hermiona chwilę się wahała, ale podała rękę. Po budowie ciała stwierdziła, że był to chłopak, silny.. czyżby blondyn ? Przeraziło ją to, bo jedyna taką osoba, którą znała był jej odwieczny wróg. Trzeźwo myśląc, nie mógł być to Malfoy. On nie zdobyłby się na taki gest. Brzydziłby się jej szlamem. I miała rację. Chłopak podszedł bliżej. Od razu rozpoznała chłopaka, któremu przyglądała się na Wielkiej Sali.
- Cześć, przepraszam cię za ten wypadek. To nie miało tak wyjść. Dumbledore powiedział mi, że możesz oprowadzić mnie po szkole i pomóc się zapoznać z paroma osobami. Jeśli jest to dla ciebie jakiś kłopot to...
- Nie, nie skądże. Jasne, że ci pomogę.Spotkamy się juto po śniadaniu, bo dzisiaj chciałabym się już położyć spać - uśmiechnęła się do nowo poznanego chłopaka.- Twój dom znajduje się w wierzy zachodniej. Wejściem są drzwi z kołatką w kształcie orła. Aby wejść musisz odpowiedzieć poprawnie na pytanie.- powiedziała pośpiesznie. - zapamiętałeś ?
W tym samym czasie z sali wyszedł Malfoy. Hermiona dostrzegła go kątem oka lecz udawała, że go nie widzi.
- o proszę proszę.... kogo my tu mamy - powiedział uradowany Malfoy.- Szlamcie i jej nowego chłopaka.
- Zamknij się Malfoy, nie twoja sprawa z kim się zadaję, a z kim nie. - warknęła i pociągnęła chłopaka za rękę w stronę wierzy zachodniej. Dziewczyna odprowadziła go pod same drzwi i pożegnała się z nim. Następnie pobiegła szybko do pokoju wspólnego gryffindoru. Był on prawie pusty. Widocznie wszyscy poszli już spać. Poszła do swojego dormitorium, w którym siedziała Gin i na nią czekała.
- Hermi, muszę ci coś powiedzieć. Jak wychodziłam dzisiaj z wielkiej sali to ten chłopak, Alex się o ciebie pytał.- oznajmiła przyjaciółce.- powiedział, że cię szuka, bo jesteś mu potrzebna czy coś takiego.
- Jaki Alex ? - Zapytała Hermiona.
- No ten nowy, przystojny blondyn z Ravenclawu.
- Skąd wiesz, że ma tak na imię ? - zapytała podejrzliwie przyjaciółkę.
- Przedstawił mi się. Widział, że ze mną rozmawiasz, dlatego do mnie podszedł. Powiedziałam mu, żeby poczekał przed wielką salą jak będziesz wychodzić. Co od ciebie chciał ? - zapytała.
- Umówiliśmy się na jutro, mam mu pokazać szkołę.
- uu.. czuje, że coś z tego będzie ! Mówie ci, na pewno mu się podobasz. Nie obejdzie się bez czegoś więcej niż tylko rozmowy. Sama mówiłaś, że ci się podoba. Przedstawisz mi go ? Chciałabym poznać twoją drugą poł...- Ginny nie zdążyła dokończyć zdania.
- Ginewro Wesley !! - ostrzegła ją Hermiona - jeśli powiesz jeszcze jedno słowo to nie ręczę za siebie !
- Przepraszam Hermi, ale czasem wydaje mi się, że jesteś smutna jak patrzysz na inne pary. - Hermiona zdziwiona popatrzyła się na nią. Myślała, że nie widać tego, że zazdrości Ginny, że znalazła najważniejszą osobę w swoim życiu. Lubiała patrzeć jak im się układa, ale czasem też trochę zazdrościła im tego. Nie wszyscy mają to szczęście mieć kogoś takiego przy sobie. Niektórym się wydaje, że mają kogoś takiego, ale w większości przypadkach jest to ściema. Młodzi ludzie chodzą ze sobą tylko po to, żeby chodzić. Są ze sobą a nie wiedzą nawet jaki kolor lubi ich druga połówka. Czy przez internet. To takie wymuszone, żeby się podlizać znajomym. Pokazać, że jest się kimś, a jest właśnie przeciwnie.
- Ginny, nie wiem jak ty, ale ja idę spać.- Podeszła do łóżka i wskoczyła szybko pod kołdrę. Nie minęło 5 minut, a szła już przez ciemny i zimny korytarz. Zeszła schodami w dół. Zrobiło się jeszcze zimniej. Poczuła dziwną, ale przyjemną woń. Zaczęła podążać za nowo odkrytym zapachem. Ku jej przerażeniu robiło się coraz straszniej. Odwróciła się, aby sprawdzić czy nikt za nią nie idzie. Wszędzie było pusto. Zaczęła się zastanawiać gdzie się wszyscy podziali. Wyciągnęła zegarek z kieszeni jeszcze od jej mamy, który dostała na swoje 15 urodziny. Gdy popatrzyła na zegarek doznała szoku. Była 1 w nocy, a ona sama na korytarzu. Usłyszała kroki... obróciła się powoli i zobaczyła..
- Cześć, przepraszam cię za ten wypadek. To nie miało tak wyjść. Dumbledore powiedział mi, że możesz oprowadzić mnie po szkole i pomóc się zapoznać z paroma osobami. Jeśli jest to dla ciebie jakiś kłopot to...
- Nie, nie skądże. Jasne, że ci pomogę.Spotkamy się juto po śniadaniu, bo dzisiaj chciałabym się już położyć spać - uśmiechnęła się do nowo poznanego chłopaka.- Twój dom znajduje się w wierzy zachodniej. Wejściem są drzwi z kołatką w kształcie orła. Aby wejść musisz odpowiedzieć poprawnie na pytanie.- powiedziała pośpiesznie. - zapamiętałeś ?
W tym samym czasie z sali wyszedł Malfoy. Hermiona dostrzegła go kątem oka lecz udawała, że go nie widzi.
- o proszę proszę.... kogo my tu mamy - powiedział uradowany Malfoy.- Szlamcie i jej nowego chłopaka.
- Zamknij się Malfoy, nie twoja sprawa z kim się zadaję, a z kim nie. - warknęła i pociągnęła chłopaka za rękę w stronę wierzy zachodniej. Dziewczyna odprowadziła go pod same drzwi i pożegnała się z nim. Następnie pobiegła szybko do pokoju wspólnego gryffindoru. Był on prawie pusty. Widocznie wszyscy poszli już spać. Poszła do swojego dormitorium, w którym siedziała Gin i na nią czekała.
- Hermi, muszę ci coś powiedzieć. Jak wychodziłam dzisiaj z wielkiej sali to ten chłopak, Alex się o ciebie pytał.- oznajmiła przyjaciółce.- powiedział, że cię szuka, bo jesteś mu potrzebna czy coś takiego.
- Jaki Alex ? - Zapytała Hermiona.
- No ten nowy, przystojny blondyn z Ravenclawu.
- Skąd wiesz, że ma tak na imię ? - zapytała podejrzliwie przyjaciółkę.
- Przedstawił mi się. Widział, że ze mną rozmawiasz, dlatego do mnie podszedł. Powiedziałam mu, żeby poczekał przed wielką salą jak będziesz wychodzić. Co od ciebie chciał ? - zapytała.
- Umówiliśmy się na jutro, mam mu pokazać szkołę.
- uu.. czuje, że coś z tego będzie ! Mówie ci, na pewno mu się podobasz. Nie obejdzie się bez czegoś więcej niż tylko rozmowy. Sama mówiłaś, że ci się podoba. Przedstawisz mi go ? Chciałabym poznać twoją drugą poł...- Ginny nie zdążyła dokończyć zdania.
- Ginewro Wesley !! - ostrzegła ją Hermiona - jeśli powiesz jeszcze jedno słowo to nie ręczę za siebie !
- Przepraszam Hermi, ale czasem wydaje mi się, że jesteś smutna jak patrzysz na inne pary. - Hermiona zdziwiona popatrzyła się na nią. Myślała, że nie widać tego, że zazdrości Ginny, że znalazła najważniejszą osobę w swoim życiu. Lubiała patrzeć jak im się układa, ale czasem też trochę zazdrościła im tego. Nie wszyscy mają to szczęście mieć kogoś takiego przy sobie. Niektórym się wydaje, że mają kogoś takiego, ale w większości przypadkach jest to ściema. Młodzi ludzie chodzą ze sobą tylko po to, żeby chodzić. Są ze sobą a nie wiedzą nawet jaki kolor lubi ich druga połówka. Czy przez internet. To takie wymuszone, żeby się podlizać znajomym. Pokazać, że jest się kimś, a jest właśnie przeciwnie.
- Ginny, nie wiem jak ty, ale ja idę spać.- Podeszła do łóżka i wskoczyła szybko pod kołdrę. Nie minęło 5 minut, a szła już przez ciemny i zimny korytarz. Zeszła schodami w dół. Zrobiło się jeszcze zimniej. Poczuła dziwną, ale przyjemną woń. Zaczęła podążać za nowo odkrytym zapachem. Ku jej przerażeniu robiło się coraz straszniej. Odwróciła się, aby sprawdzić czy nikt za nią nie idzie. Wszędzie było pusto. Zaczęła się zastanawiać gdzie się wszyscy podziali. Wyciągnęła zegarek z kieszeni jeszcze od jej mamy, który dostała na swoje 15 urodziny. Gdy popatrzyła na zegarek doznała szoku. Była 1 w nocy, a ona sama na korytarzu. Usłyszała kroki... obróciła się powoli i zobaczyła..
piątek, 12 lipca 2013
Rozdział I
Rozpoczął się 6 rok w Hogwarcie. Wraz z wystąpieniem kalendarzowego dnia 1 września wszyscy uczniowie wsiedli do pociągu Ekspres Hogwart i chcąc nie chcąc wyruszyli w stronę szkoły. Dzień zapowiadał się ciekawiej niż zwykle. Przez ostatnie 2 miesiące Hermiona siedziała w domu pomagając mamie w domu i przy ogrodzie. Znudziło jej się już to monotonne życie. Zawsze gdy się obudzi wie co przyniesie jej dzień. Chciałaby przeżyć coś co zmieni jej ponure życie na zawsze. Gdzie każdy dzień będzie dla niej nową niespodzianką. Czuła, że już niedługo się to zmieni. Dziewczyna siedziała tak i rozmyślała obok swoich przyjaciół. Gdy pytali się jej czy wszystko jest w porządku, odpowiadała, że jak najbardziej tak. Hermiona miała na piersi odznakę prefekta naczelnego i bardzo cieszyła się z tego powodu. Był to dla niej wielki zaszczyt, że dyrektorka wybrała właśnie ją z całego Gryffindoru. Jednak jedna rzecz ją niepokoiła, a mianowicie Draco Malfoy. Nie mogła zrozumieć, dlaczego taka osoba jak on jest także prefektem. Gdy przechodziła obok niego dojrzała plakietkę taką samą jak ma ona. To było przecież niedorzeczne. Prefekt naczelny ma być przykładem dla uczniów, a czy on owym jest ? Na to pytanie chyba każdy odpowie sobie sam. Nie trzeba być bardzo uzdolnionym, żeby dostrzec jaki jest Malfoy. Z pewnością jego ojciec zapłacił sporą sumę, żeby go wyróżnić. Pewnie się to szybko wyjaśni i wszystko wróci do normy.
- Hermiona, odezwiesz się w końcu ? - zapytała Ginny, która już od pół godziny wpatrywała się w dziewczynę. Hermiona popatrzyła w jej stronę trochę zdezorientowana.
- Stało się coś Ginny ? - zapytała. - Gdzie są chłopaki ? Wydawało mi się, że siedzą tu obok mnie. - stwierdziła zdziwiona.
- Taa siedzieli, ale gdzieś poszli. Chyba pogadać czy coś. - Ginny utkwiła wzrok w przyjaciółce.
- Dawno ? - Zapytała
- Wiesz nie patrzyłam na zegarek, ale już będzie dobra godzina. Poszli się pewnie przejść korytarzami na koniec pociągu. Dziwnie się strasznie zachowują, jakby mnie w ogóle nie zauważali. Harry powiedział że musi coś załatwić jeszcze, ale nie powiedział nic więcej tylko wyszedł szybko.- powiedziała.
- Pewnie nie chciał cię denerwować. Spokojnie Ginny, sam nie jest.- pocieszyła dziewczynę.
- Pewnie jak zawsze masz rację Hermi. Ale wiesz jak to jest gdy się kogoś kocha. Jestem tak jakoś przewrażliwiona na jego punkcie. Boję się o niego. Wiesz, że lubi ściągać na siebie kłopoty. Jest do tego stworzony. - powiedziała zmartwiona Ginny.
- ojj przestań, do tej pory jakoś dawał sobie rade sam i nawet dobrze mu to szło - stwierdziła Hermiona. Od kiedy Harry poprosił Ginny o chodzenie to dziewczyna jest o niego strasznie zazdrosna. Boi się o Harrego.
Drzwi od przedziału się otworzyły i wszedł Harry, a zaraz za nim Ron, który się dziwnie zachowywał. Zakrywał ręką całą twarz. Wiedział, że jeśli dziewczyny się dowiedzą prawdy to będą mu prawić morały, a już w szczególności Hermiona, która jest prefektem naczelnym.
- Ron ?- krzyknęła - co ci jest? - Chłopak odkrył ręką twarz. Z nosa lała mu się krew. Hermiona natychmiast wstała i wycelowała różdżką w Rona i wypowiedziała w w myślach zaklęcie, dzięki któremu przestała mu lecieć krew.
- Nie ważne Ginny, to nie twoja sprawa. Już jest wszystko w porządku, dzięki Hermiono.- popatrzył na nią i wymusił uśmiech na twarzy.- I proszę was nie zadawajcie więcej pytań na ten temat.
Dziewczyny popatrzyły na siebie. Obie były przestraszone, ale nie odezwały się więcej na ten temat. Resztę podróży spędzili w ciszy, każdy pogrążony w swoich myślach. Pociąg nagle zaczął zwalniać i zatrzymał się na stacji w Hogsmeade. Większość uczniów udała się w stronę powozów, które ciągnęły niewidzialne Testrale. Mógł je zobaczyć tylko ten kto widział czyjąś śmierć. Z całego towarzystwa tylko Harry je widział. Przypominały mu one śmierć rodziców. Chłopak pomógł wejść Ginny na powóz i usiedli razem w ciemnym kącie tak, żeby mieć trochę prywatności. Hermiona popatrzyła się w stronę Rona. Chłopak domyślił się o co jej chodzi i podał jej rękę. Wsiedli i usiedli na przeciwko zakochanych. Hermiona dostrzegła, że w następnym powozie siedzi Malfoy. Przyjżała mu się. Nadal miał te same blond włosy i był tak samo arogancki, a przynajmniej na takiego wyglądał. Chciałaby móc powiedzieć, że się zmienił. Bo nawet jej się podobał. W końcu nie na darmo mówili, że jest jednym z najprzystojniejszych chłopaków w szkole. Ale jednak charakter jest dla niej tak samo ważny jak wygląd. Patrzyła się tak jeszcze chwilkę, dopóki nie poczuła na sobie czyjegoś wzroku. Odwróciła głowę zawstydzona i popatrzyła na Rona, który jej się cały czas przyglądał. Nie powiedział nic, choć widać było że chciał. Dał jej spokój. Był zmęczony i chciał być już jak najszybciej w dormitorium. Ku jego zadowoleniu zza drzew wyłonił się Hogwart, a powozy zatrzymały się. Ron wyszedł szybko nie zwracając na nikogo uwagi i podążył szybko w stronę zamku. Hermiona wyszła tuż za nim, choć została dużo w tyle. Nie miała ochoty za nim biec. Chciała się przejść sama w spokoju. Hermiona czuła się dziwnie osaczona. Zaczęła się rozglądać wokół siebie, szukając czegoś lub kogoś kto mógłby za nią iść. Niestety nie zobaczyła nikogo prócz grupki puchonów przechodzącej obok. Przyśpieszyła kroku, bojąc się, że ktoś może ją śledzić. Szybko doszła do wielkich drzwi wejściowych i weszła do zamku, podążając w stronę Wielkiej Sali. Większość uczniów już siedziała na swoich miejscach, więc podążyła szybko do stołu Gryffindoru i usiadła obok Ginny. Uczucie, że ktoś się na nią patrzy dalej jej nie opuszczało. Wydawało jej się jakby wszyscy się na nią patrzyli. Rozejrzała się dookoła, ale większość uczniów pochłonięta była rozmową. Nagle drzwi od wielkiej sali otworzyły się i weszła McGonagall z pierwszakami i jakimś starszym chłopakiem. Wyglądał na jakieś 16 lat. Był nawet przystojny. Hermiona na samą myśl, że musi poczekać aż przydzielą wszystkich do domów, zrobiła się strasznie głodna. W tym samym czasie dyrektor wstał.
- Witam was moi drodzy w kolejnym roku nauki w Hogwarcie. Wiem, że jesteście strasznie głodni i zmęczeni po tak długiej podróży ale pozwólcie, że przypomnę wam zasady obowiązujące na terenie szkoły. Nasz woźny pan Argus Filch prosił aby nie wchodzić do zakazanego lasu. Korytarz na trzecim piętrze jest także zakazany. Za złamanie tych zasad obowiązują srogie kary. Mam prośbę także do starszych uczniów aby nie pałętali się nocą po zamku. O godzinie 22.00 jest cisza nocna i nikt nie ma prawa wyjść z pokoju wspólnego. Dobrze nie będę już zanudzał. I teraz wiadomość dla wszystkich głodnych: kolacja będzie po przydziale. Dziękuję i życzę wszystkim Smacznego.
Zaczął się przydział. Hermiona zwróciła uwagę tylko na jedną osobę. Chłopak dostał się do Ravenclawu. Chwilę później wszyscy już siedzieli na swoich miejscach.
- Co tam u ciebie słychać Hermiono ? - zapytała Ginny- jak wakacje ci minęły? nie przyjechałaś do nas.
- Nie mogłam, bo byłam zajęta. Musiałam pomagać mamie, wiesz jak to jest gdy ojciec cały dzień w pracy, a mama sama nie daje rady z utrzymaniem tak dużego domu.- wytłumaczyła się.
- Mogłaś napisać, pomogłabym ci. Zdychałam z nudów przez całe wakacje. Chłopaki grali w quidditcha prawie codziennie. Wiesz chcą pokazać w tym roku klasę. No a poza tym ? Coś się działo ?
- Dziękuję ci Ginny, ale jakoś sobie poradziłam. Hmm.. wiesz co poznałam takiego chłopaka. Nazywa się Matt i jest ode mnie starszy o rok. Mieszka niedaleko mnie, czasem wpadał.
- Ooo.. Hermi, przystojny ? - zapytała zaciekawiona przyjaciółka.
- No nie wiem. Nie znam się na chłopakach.- odpowiedziała.
- No coś ty..powiedz prosze. ! - Ginny prawie krzyknęła.
- Gin a czy ty przypadkiem nie masz chłopaka ? - zapytała Hermiona.
- Przestań Hermi, przecież ja chcę, żebyś ty też miała. Pojechalibyśmy razem na wakacje. Może Hiszpania ? Egipt! Byłoby super!- rozmarzyła się.
- Dopiero co się wakacje skończyły, a ty mi tu o następnych gadasz. Ojj Ginny, Ginny. - zaśmiała się.
Dziewczyny gadały jeszcze chwilkę po czym Hermiona zorientowała się, że wszyscy już kończą jeść i się powoli zbierają. Nałożyła sobie szybko jajecznicy, zjadła z podwojoną prędkością i wybiegła z Wielkiej Sali, nie zauważając pewnej osoby, która na nią czekała przed wejściem.
- Hermiona, odezwiesz się w końcu ? - zapytała Ginny, która już od pół godziny wpatrywała się w dziewczynę. Hermiona popatrzyła w jej stronę trochę zdezorientowana.
- Stało się coś Ginny ? - zapytała. - Gdzie są chłopaki ? Wydawało mi się, że siedzą tu obok mnie. - stwierdziła zdziwiona.
- Taa siedzieli, ale gdzieś poszli. Chyba pogadać czy coś. - Ginny utkwiła wzrok w przyjaciółce.
- Dawno ? - Zapytała
- Wiesz nie patrzyłam na zegarek, ale już będzie dobra godzina. Poszli się pewnie przejść korytarzami na koniec pociągu. Dziwnie się strasznie zachowują, jakby mnie w ogóle nie zauważali. Harry powiedział że musi coś załatwić jeszcze, ale nie powiedział nic więcej tylko wyszedł szybko.- powiedziała.
- Pewnie nie chciał cię denerwować. Spokojnie Ginny, sam nie jest.- pocieszyła dziewczynę.
- Pewnie jak zawsze masz rację Hermi. Ale wiesz jak to jest gdy się kogoś kocha. Jestem tak jakoś przewrażliwiona na jego punkcie. Boję się o niego. Wiesz, że lubi ściągać na siebie kłopoty. Jest do tego stworzony. - powiedziała zmartwiona Ginny.
- ojj przestań, do tej pory jakoś dawał sobie rade sam i nawet dobrze mu to szło - stwierdziła Hermiona. Od kiedy Harry poprosił Ginny o chodzenie to dziewczyna jest o niego strasznie zazdrosna. Boi się o Harrego.
Drzwi od przedziału się otworzyły i wszedł Harry, a zaraz za nim Ron, który się dziwnie zachowywał. Zakrywał ręką całą twarz. Wiedział, że jeśli dziewczyny się dowiedzą prawdy to będą mu prawić morały, a już w szczególności Hermiona, która jest prefektem naczelnym.
- Ron ?- krzyknęła - co ci jest? - Chłopak odkrył ręką twarz. Z nosa lała mu się krew. Hermiona natychmiast wstała i wycelowała różdżką w Rona i wypowiedziała w w myślach zaklęcie, dzięki któremu przestała mu lecieć krew.
- Nie ważne Ginny, to nie twoja sprawa. Już jest wszystko w porządku, dzięki Hermiono.- popatrzył na nią i wymusił uśmiech na twarzy.- I proszę was nie zadawajcie więcej pytań na ten temat.
Dziewczyny popatrzyły na siebie. Obie były przestraszone, ale nie odezwały się więcej na ten temat. Resztę podróży spędzili w ciszy, każdy pogrążony w swoich myślach. Pociąg nagle zaczął zwalniać i zatrzymał się na stacji w Hogsmeade. Większość uczniów udała się w stronę powozów, które ciągnęły niewidzialne Testrale. Mógł je zobaczyć tylko ten kto widział czyjąś śmierć. Z całego towarzystwa tylko Harry je widział. Przypominały mu one śmierć rodziców. Chłopak pomógł wejść Ginny na powóz i usiedli razem w ciemnym kącie tak, żeby mieć trochę prywatności. Hermiona popatrzyła się w stronę Rona. Chłopak domyślił się o co jej chodzi i podał jej rękę. Wsiedli i usiedli na przeciwko zakochanych. Hermiona dostrzegła, że w następnym powozie siedzi Malfoy. Przyjżała mu się. Nadal miał te same blond włosy i był tak samo arogancki, a przynajmniej na takiego wyglądał. Chciałaby móc powiedzieć, że się zmienił. Bo nawet jej się podobał. W końcu nie na darmo mówili, że jest jednym z najprzystojniejszych chłopaków w szkole. Ale jednak charakter jest dla niej tak samo ważny jak wygląd. Patrzyła się tak jeszcze chwilkę, dopóki nie poczuła na sobie czyjegoś wzroku. Odwróciła głowę zawstydzona i popatrzyła na Rona, który jej się cały czas przyglądał. Nie powiedział nic, choć widać było że chciał. Dał jej spokój. Był zmęczony i chciał być już jak najszybciej w dormitorium. Ku jego zadowoleniu zza drzew wyłonił się Hogwart, a powozy zatrzymały się. Ron wyszedł szybko nie zwracając na nikogo uwagi i podążył szybko w stronę zamku. Hermiona wyszła tuż za nim, choć została dużo w tyle. Nie miała ochoty za nim biec. Chciała się przejść sama w spokoju. Hermiona czuła się dziwnie osaczona. Zaczęła się rozglądać wokół siebie, szukając czegoś lub kogoś kto mógłby za nią iść. Niestety nie zobaczyła nikogo prócz grupki puchonów przechodzącej obok. Przyśpieszyła kroku, bojąc się, że ktoś może ją śledzić. Szybko doszła do wielkich drzwi wejściowych i weszła do zamku, podążając w stronę Wielkiej Sali. Większość uczniów już siedziała na swoich miejscach, więc podążyła szybko do stołu Gryffindoru i usiadła obok Ginny. Uczucie, że ktoś się na nią patrzy dalej jej nie opuszczało. Wydawało jej się jakby wszyscy się na nią patrzyli. Rozejrzała się dookoła, ale większość uczniów pochłonięta była rozmową. Nagle drzwi od wielkiej sali otworzyły się i weszła McGonagall z pierwszakami i jakimś starszym chłopakiem. Wyglądał na jakieś 16 lat. Był nawet przystojny. Hermiona na samą myśl, że musi poczekać aż przydzielą wszystkich do domów, zrobiła się strasznie głodna. W tym samym czasie dyrektor wstał.
- Witam was moi drodzy w kolejnym roku nauki w Hogwarcie. Wiem, że jesteście strasznie głodni i zmęczeni po tak długiej podróży ale pozwólcie, że przypomnę wam zasady obowiązujące na terenie szkoły. Nasz woźny pan Argus Filch prosił aby nie wchodzić do zakazanego lasu. Korytarz na trzecim piętrze jest także zakazany. Za złamanie tych zasad obowiązują srogie kary. Mam prośbę także do starszych uczniów aby nie pałętali się nocą po zamku. O godzinie 22.00 jest cisza nocna i nikt nie ma prawa wyjść z pokoju wspólnego. Dobrze nie będę już zanudzał. I teraz wiadomość dla wszystkich głodnych: kolacja będzie po przydziale. Dziękuję i życzę wszystkim Smacznego.
Zaczął się przydział. Hermiona zwróciła uwagę tylko na jedną osobę. Chłopak dostał się do Ravenclawu. Chwilę później wszyscy już siedzieli na swoich miejscach.
- Co tam u ciebie słychać Hermiono ? - zapytała Ginny- jak wakacje ci minęły? nie przyjechałaś do nas.
- Nie mogłam, bo byłam zajęta. Musiałam pomagać mamie, wiesz jak to jest gdy ojciec cały dzień w pracy, a mama sama nie daje rady z utrzymaniem tak dużego domu.- wytłumaczyła się.
- Mogłaś napisać, pomogłabym ci. Zdychałam z nudów przez całe wakacje. Chłopaki grali w quidditcha prawie codziennie. Wiesz chcą pokazać w tym roku klasę. No a poza tym ? Coś się działo ?
- Dziękuję ci Ginny, ale jakoś sobie poradziłam. Hmm.. wiesz co poznałam takiego chłopaka. Nazywa się Matt i jest ode mnie starszy o rok. Mieszka niedaleko mnie, czasem wpadał.
- Ooo.. Hermi, przystojny ? - zapytała zaciekawiona przyjaciółka.
- No nie wiem. Nie znam się na chłopakach.- odpowiedziała.
- No coś ty..powiedz prosze. ! - Ginny prawie krzyknęła.
- Gin a czy ty przypadkiem nie masz chłopaka ? - zapytała Hermiona.
- Przestań Hermi, przecież ja chcę, żebyś ty też miała. Pojechalibyśmy razem na wakacje. Może Hiszpania ? Egipt! Byłoby super!- rozmarzyła się.
- Dopiero co się wakacje skończyły, a ty mi tu o następnych gadasz. Ojj Ginny, Ginny. - zaśmiała się.
Dziewczyny gadały jeszcze chwilkę po czym Hermiona zorientowała się, że wszyscy już kończą jeść i się powoli zbierają. Nałożyła sobie szybko jajecznicy, zjadła z podwojoną prędkością i wybiegła z Wielkiej Sali, nie zauważając pewnej osoby, która na nią czekała przed wejściem.
Początek
Witam wszystkich, którzy odwiedzili mojego bloga. W prawdzie na nim jeszcze nic nie ma, ale będzie. Wiadomo co. Wczoraj go założyłam, i dzisiaj zamierzam dodać 1 notkę. Mam nadzieje, że ktoś będzie go czytał i komentował. Można pisać w komentarzach porady dotyczące opowiadania, stylu pisowni itp. Będę starała się pisać coraz lepiej. :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)